Magda Socha - Włodarska projektantka

Spotykamy się w Jej pracowni na Saskiej Kępie w Warszawie. Kiedy przekraczam próg od razu otula mnie atmosfera  wysublimowanej elegancji. Kolory, zapachy, piękne materiały i sama Magda. Ciepła i uważna, od razu chciałoby się z Nią zaprzyjaźnić. 
Magda Socha - Włodarska projektantka sukni WARSAW POET

"Jestem człowiekiem, który szuka w każdym aspekcie życia równowagi."

MACIERZYŃSTWO

"To zdrowie zaplanowało moje macierzyństwo, bo okazało się, że wcale nie będzie tak łatwo zajść w ciąże. Leczyłam się dwa lata. Wcześniej nie miałam silnego instynktu macierzyńskiego, pytałam swojej mamy czy wszystko jest ze mną w porządku. Pocieszyła mnie, że miała dokładnie tak samo, że dopiero jak się urodziłam miała ten przypływ ogromnej miłości, empatii, zrozumienia i tego, że dziecko też jest fajne i też jest człowiekiem (śmiech). Dopiero jak urodziłam córeczkę wybuchła miłość i poczucie, że cudownie być mamą i mieć córkę to jest najpiękniejsza rzecz na świecie."

"Nie wyobrażałam sobie siebie jako mamy. Bałam się, że będę w stosunku do dziecka oschła. Nie wiem skąd to mi się wzięło. Obawiałam się, że w ogóle nie sprawdzę się w tej roli, że u mnie emocje matki się nie pojawią. A jak zaszłam w ciąże, wmówiłam sobie drugą rzecz, że dziecko zrujnuje mi związek, że z mężem oddalimy się od siebie i że nigdy już nie będzie tak jak było. W nocy sobie płakałam, wiedziałam, że muszę donosić ciąże, była zagrożona od 13 tygodnia, musiałam leżeć. Niby chciałam mieć dziecko ale zadawałam sobie pytania: „a jak ono mi więcej zabierze?”. Rozmawiałam o tym z mężem, miał dużą dozę tolerancji na te moje nawet chwilami depresyjne stany. Byłam załamana czasem do tego stopnia, że pytałam siebie „Co ja zrobiłam?”. Jak moja córeczka miała kilka dni i o tym myślałam, to było mi wstyd. Żadne moje obawy się nie sprawdziły. Mam wrażenie, że teraz jesteśmy pełni. Stanowimy rodzinę w pojęciu o jakim się marzy. To jest punkt zaczepienia, baza która daje nam spokój."

"Udało mi się tak rozmawiać i funkcjonować z Tolą, że w wieku czterech lat jest mądrą i świadomą dziewczynką, która nigdy nie zrobiła afery w sklepie: „mama kup”, nigdy nie leżała na ziemi waląc rękami, że musi coś mieć. Nie ma u niej czegoś takiego „bo muszę”. Nauczyła się rozmawiać, jeśli ma jakieś potrzeby potrafi je komunikować i mówić o emocjach, że jest zła, smutna. Staram się unikać generalizowania typu „jesteś niegrzeczna”. Mówić o jej zachowaniu, które mi się podoba albo nie, nie opisując jej jako osoby. Zawsze tłumaczyć dlaczego podjęłam taką decyzje i nigdy nie odpowiadać „bo tak”. Myślę, że to bardzo zaprocentowało. Ona jak na czterolatkę potrafi w dojrzały sposób rozmawiać, jest empatyczna, nie roszczeniowa, jednocześnie wie czego chce. Ma swoje zainteresowania i stara się za nimi podążać. Od drugiego roku życia ma aparat, robi zdjęcia, twierdzi, że będzie fotografem. Mówi, że można mieć dwa zawody więc być może będzie też projektowała sukienki. Świetnie, że jest teraz taka świadomość, że można próbować różnych rzeczy, które się potem weryfikuje, w którym kierunku pójdziemy."

PRACA

"Zaczynałam współtworzyć markę sukni ślubnych, wówczas to był duet Moons, kiedy moja córeczka miała osiem miesięcy. To był dość ciężki czas, pierwszy rok funkcjonowania firmy. Jestem w stanie powiedzieć, że były momenty, kiedy nie byłam dobrą mamą. Jest mi przykro jak myślę o pewnych sytuacjach. Zafiksowałam się, że wszystko musi być na czas i idealnie a moje dziecko było zbyt małe. Zdarzyła się raz taka sytuacja, że moja córeczka gdy miała jedenaście miesięcy specjalnie uderzyła głową w biurko, żeby zwrócić na siebie uwagę podczas kiedy ja musiałam zrobić piętnaście rzeczy na raz: wysłać maila, odpisać, odebrać telefon. Myślę, że to dotyczy wielu pracujących mam tylko trudno o tym mówić. Ten czas kiedy pracowałam w domu wspominam w dużej mierze jako ciężki. Dziś czuje, że powinnam była pracować tylko wówczas, gdy córeczka zostawała z nianią a po powrocie być już cała dla niej. A zdarzało się, że wracałam do domu i nadal byłam w pracy. Zrozumiałam to i bardzo mocno Tolę za to przeprosiłam i obiecałam poprawę, ona jeszcze wtedy nie mówiła i mam nadzieję, że tamtych momentów nie będzie pamiętała (śmiech). Przekonałam się, że to praca jest dla mnie a nie odwrotnie, wtedy zachwiały mi się priorytety. Od tamtej pory pracuje z domu, tylko kiedy sytuacja naprawdę tego wymaga. Bardzo często pracując na własny rachunek same się fiksujemy, że czegoś nie można zrobić jutro."

"Praca jest moją pasją, uwielbiam projektowanie, ale odkąd pojawiła się Tola próbuje nauczyć się oddzielać ją od czasu dla rodziny i spędzać czas jakościowy z dzieckiem. Ona od razu czuje kiedy głową jestem gdzieś indziej. Dzieci mają fantastyczną intuicję, nawet jeśli nie potrafią tego nazwać to od razy wiedzą czy jesteś obecna. Nie mogę sobie pozwolić na to, żeby Tola wyrastała w przekonaniu, że mama jest ale duchem to jej nie ma. Nie o to chodzi w posiadaniu dzieci. Czytałam dużo wspomnień dzieci artystów, one opowiadają, że dom był kolorowy, że dużo się działo ale więzi były bardzo ubogie. Zastanawiam się, myślę, że to jest coś za coś. Czy wielcy malarze nie byli by tak wielcy, gdyby poświęcali więcej czasu rodzinie? Czy trzeba w stu procentach poświęcić się żeby móc tworzyć? Z drugiej strony istnieją przykłady, że da się to pogodzić. Praca jest dla mnie bardzo ważna ale nie chciałabym, żeby Tola jako dorosła osoba wspominała, że byłam mamą empiryczną. Staram się postawić granicę. Pewnie udaje mi się to w osiemdziesięciu procentach. Świadomie wyciszam telefon i zostawiam gdzieś na półce. Za dużo jest tych bodźców, które rozpraszają. Tola bardzo lubi rysować, robić zdjęcia, cieszę się, że możemy dzielić aktywności, które i dla mnie są bliskie ale żeby to zrobić musimy się odciąć od świata zewnętrznego."
"Ważne jest dla mnie otoczenie. Lubię pracować i przebywać w miejscu, które jest dla mnie przyjazne, działa na wszystkie zmysły. Po powrocie do domu zapalam świece i kadzidło. To jest dla mnie tak samo ważne jak kolor ścian, ład na stole przy którym pracuje."

MÓJ CZAS
"Nie mam za to czasu tylko dla mnie. Walczę o to teraz. Kiedyś dużo tańczyłam, regularnie ćwiczyłam jogę, chodziłam na francuski. Miałam momenty tylko dla siebie, które sprawiały mi przyjemność. Teraz gdy prowadzę w 100% własną markę, WARSAW POET, jestem bardziej świadoma, wiem jak budować dzień. Mam nadzieję, że po nowym roku uda mi się wrócić do francuskiego lub jogi, żeby mieć chwile dla siebie. To jest tak odprężające i daje tyle siły na inne działania, że nie warto tego zaniedbywać. Zauważyłam, że pomocne jest poukładanie żeby zminimalizować czynnik stresogenny czyli ciągły niedoczas. Żeby zaczynać dzień od rzeczy ważniejszych. Czasem zaczynasz od mniej ważnych a na te ważniejsze nie ma czasu i potem robisz je w nocy. W logistyce dnia pomagają mi notesy. Zbieram je i mam ich bardzo dużo. Jeden jest do przemyśleń, drugi do cytatów, jest z przepisami kuchennymi, szkicownik, który leży przy łóżku. Nauczyłam się, że mam wiele pomysłów przed zaśnięciem. Często przychodzi mi do głowy coś wieczorem i rysuje w półśnie bo potem zapominam rano."

MAŁŻEŃSTWO

"Udało mi się zachować równowagę między macierzyństwem i małżeństwem. Mój mąż jest montażystą filmowym, ma nienormowany czas pracy, nie wie ile i gdzie będzie pracował w przyszłym tygodniu. Rozumie dzięki temu w jaki sposób ja pracuje. Wiem, że kiedy wraca o 4 nad ranem ze zdjęć to za nami tęskni i wolałby położyć Tolę spać i spędzić wieczór ze mną ale to co robi zawodowo też jest jego pasją. Zawsze dobrze się dogadywaliśmy, udaje nam się nawet wykroić czas na randkę czasem. Tola jest świetna jeśli chodzi o spanie. Od maleńkiego przesypiała całe noce. Od szóstego miesiąca mogła zostawać u dziadków na noc, potem na weekend więc dosyć szybko udało nam się znaleźć czas dla siebie. Teraz uważa, że to jest niesprawiedliwe, że dorośli mogą mieć dłużej imprezki a dzieci muszą iść wcześnie spać (śmiech)."

URODA

"Na urodowe rytuały szkoda mi czasu. Nienawidzę malować paznokci i dopiero w styczniu tego roku odkryłam, że można chodzić na manicure hybrydowy. Koleżanki mi mówiły, że jest coś takiego ale uważałam, że to nie dla mnie i zniszczą mi się paznokcie. Teraz chodzę raz na dwa tygodnie i  zaoszczędzam tyle czasu, nic nie muszę robić. To jest cudowne. Szkoda mi czasu na zabiegi w domu, wolę iść do kosmetyczki. Wtedy sobie przysypiam w trakcie zabiegu. W domu lubię sobie dogadzać kulinarnie i kreując przestrzeń, wizualnie. Lubię, żeby mi się miło patrzyło i pachniało, jestem na to czuła.

Jeśli chodzi o kosmetyk must have to odkryłam suchy szampon w szpitalu jak leżałam w ciąży. Bardzo lubię rozświetlacze np. MAC soft&gentle mineralize skinfinish, lubię takie z drobinkami, stosuje na łuk brwiowy, policzki, nad ustami. Bez kremu nawilżającego do twarzy się nie ruszam La Roche Poseri Hydraphase."
"Gdybym miała coś przekazać innym matkom to taką trywialną rzecz, że czas tak szybko leci i nie warto marnować chwil, które możemy spędzić z dzieckiem. Jeden dzień goni drugi, nam się wydaje, że na wszystko zdążymy a okazuje się, że jesteśmy tak zagonieni, że umknął nam już rok i on już nie wróci. Te pierwsze dwa, trzy lata, kiedy naprawdę ma się wpływ na psychikę dziecka, trudno będzie nadrobić. Żeby mieć taką uważność i świadomość, dużo obserwować i być wrażliwym na potrzeby dziecka, nie lekceważyć ich. Cytując Korczaka „dziecko to po prostu jest człowiek”. Kwestia zatrzymania i celebrowania chwili z nim. Nie ciągłej pogoni."

  • ulubione i znienawidzone danie z dzieciństwa: znienawidzone - wątróbka, teraz jadam ale tylko w Dębkach u Grażynki, ulubione, którego teraz nie jadam to sztuka mięsa w sosie chrzanowym podawane na prawdziwym puree z masłem
  • zabawka, bez której nie mogłaś żyć: czerwone ferrari dla barbie, bardziej mnie interesowało niż sama barbie
  • kim chciałaś być jak dorośniesz? Astrologiem, potem zielarką, bardzo długo chciałam być malarką.  Finalnie chciałam być projektantem wnętrz i mam uprawnienia ale nie pracowałam w zawodzie. Projektowanie rysowanie było mi najbliższe i tym zajmuje się teraz. Wszystko to w czym byłam dobra udaje mi się wykorzystać w obecnej pracy.
  • najpiękniejsze wspomnienie z dzieciństwa: miałam 3 lata, pierwsze narty plastikowe na Antałówce, które bardzo dobrze pamiętam a następnie kartka z Londynu od taty, który tam pracował i długo się nie widzieliśmy. Napisał wtedy: „zachowuj się tak, żebym mógł być z Ciebie dumny” ja tą kartkę mam do dzisiaj i płaczę za każdym razem jak ją czytam.
  • będąc dorosła, najbardziej tęsknisz za: dziecięcym brakiem świadomości konsekwencji i za beztroską
  • Twój ulubiony bohater z dzieciństwa: wszyscy bohaterowie książek Małgorzaty Musierowicz i ołówek z „Zaczarowanego ołówka” byłam zła na twórców tej bajki, że pokazali dzieciom, że taki ołówek może być a tak naprawdę go nie można kupić. Chciałam wtedy już rysować w powietrzu i 3D a nie było takich ołówków.
  • wakacje marzeń: bardzo długo mi się wydawało, że Malediwy ale jednak nie. Długa podróż z plecakiem, bez planu, takie rejony, żeby można było patrzeć na świat z góry. Taka perspektywa bardzo otwiera umysł i pokazuje, że jesteśmy częścią planety i ekosystemu i kiedy nasze problemy z perspektywy kanapy wydają się ogromne, tam wydają się małe i okazuje się, że można sobie z nimi zacząć radzić.
  •  co Cię najbardziej inspiruje? Bardzo długo inspirowały mnie stare czarno-białe filmy, kiedyś była taka stacja tcm się nazywała i pamiętam, że w JUŻ podstawówce częściej niż bajki oglądałam „Deszczową piosenkę”, „Rzymskie wakacje”, zawsze mnie ciągnęło do tej estetyki. Wszyscy wydawali mi się tacy wytworni, nie zależało to od zasobności portfela, tylko od kanonów, które obowiązywały. Szacunku, że jak idziesz na spotkanie ubierasz się w określony sposób, jak przyjmujesz gości ubierasz się odpowiednio, mężczyźni byli tacy eleganccy. Zawsze to robiło na mnie duże wrażenie. W mojej pracy mam nadzieję, to umiłowanie elegancji jest widoczne ale uwielbiam ją przełamywać i łączyć rzeczy, które w pozorny sposób do siebie nie pasują. Szukać takich proporcji, że to tworzy ciekawą całość. Uwielbiam styl Alexy Chung, która jest kolorowym ptakiem, trochę wytwornym i eleganckim, trochę szalonym, trochę grungowym. Często występuje w minimalnym makijażu ale zdobi się fioletowymi strusimi piórami i kokardami, koszulami z żabotami. Inspirują mnie podróże, w takim sensie, że szukam materiałów, interesują mnie struktury, wzory. Staram się chłonąć to wszystko.
  • gdybyś mogła zjeść kolacje z kimś z marzeń: z Natalie Portman a po kolacji zaproponowałabym swoje skromne usługi, może chciałaby jakąś sukienkę z mojej pracowni. To byłaby pełnia szczęścia.
  • najważniejszy moment w ciągu dnia: Czytanie. Czytanie kojarzy mi się z absolutnym relaksem. Nawet kiedy mogę przejrzeć najprostsze pismo kobiece, ten moment, kiedy mam zaparzoną herbatę i jestem pochłonięta byciem w innym świecie to jest dla mnie odpoczynek, kiedy nie mogę sobie pozwolić na bardziej złożone formy relaksu. Czytanie jest dla mnie synonimem luksusu. Czytają ludzie, którzy mają czas. Jak mój dziadek zawsze mówił: „Spiesz się powoli” nigdy nie widziałam, żeby w nerwowy sposób gestykulował czy żeby miał przyspieszony chód. On nawet jak wiedział, że ma mało czasu wszystko robił spokojnie.
  • jutro: Jutro zaprojektuje trzy nowe sukienki, które mam w głowie. To będzie mój luksus, że będę mogła porysować.

Szybkie danie według Magdy: zupa z pieczonych pomidorów. Wybrać tyle pomidorów, by po pokrojeniu na ćwiartki (i obraniu) wypełnić nimi żaroodporne naczynie. Dodać przekrojoną na ćwiartki dużą cebulę i przeciętą poziomo główkę czosnku, bez obierania. Wszystko włożyć do naczynia żaroodpornego, dodać sól, pieprz i świeży tymianek (sporo !:). Całość polać oliwą i kilkoma kroplami oleju rzepakowego. Piec ok. 40-50 min. w rozgrzanym do 190'C piekarniku. Po upieczeniu całość przelać do garnka, usunąć łupinki z czosnku i całość zmiksować na gładki krem. W razie potrzeby dodać trochę wody, udekorować gęstym jogurtem, tradycyjnym bądź ryżowym i gałązką świeżego tymianku i plasterkiem limonki.

foto i rozmowa: K.Marcinkiewicz/Projekt Matka

make up: Agnieszka GłówczyńskaZdjęcia z kolekcji "Herbarium Jewels" 2018

photo: Sonia Szóstak
poetbride: Bree Naumowicz
designer: Magdalena Socha-Włodarska | Warsaw Poet