Poniedziałek

"Siedzę na Heathrow i płaczę"

Poniedziałek 10.00. Pisze przyjaciółka, matka kilkuletniej dziewczynki, mega specjalistka w swojej branży, pracująca w city w Londynie. Piękna, utalentowana, odważna, jednocześnie czuła, oddana rodzinie i przyjaciołom. Po chwili do rozmowy włącza się druga nasza przyjaciółka, mieszkająca w Rio, też matka małego chłopca, mająca świetną karierę, również posiadaczka wszystkich powyższych cech i jeszcze paru innych. Odpisuje ja z Warszawy, fotografka, niespokojny duch, ciągle na amplitudzie szczęścia i rozpaczy, lęku o przyszłość i wolności jaką daje własny biznes, matka 9 latki. Gadamy o tym jak próbujemy łączyć wychowanie dzieci z pracą i jak nas to frustruje, zahaczamy o boską torebkę YSL, filmy obejrzane w weekend i wywiad z Timothée Chalametem. Rozrzucone po świecie mamy trochę inne perspektywy ale chcemy w sumie tego samego: mieć wszystko. Być matkami idealnymi, jednocześnie posiadając wybitne kariery, najlepiej ubrane, o nienagannych sylwetkach, niezależne ale doskonałe partnerki, realizujące swoje pasje, wspaniałe gospodynie, chcemy mieć życie z instagrama, chcemy być nadludźmi, nie potrafimy sobie odpuścić. 

"Pierwszy raz wśród moich postanowień noworocznych nie ma "schudnę do wagi z liceum"

Styczeń 2019 rok. Myślę, "Wow! Tuż przed 40tką wreszcie to zrozumiałyśmy, rychło w czas!". Powolutku zaczynamy uczyć się siebie i swojej kobiecości.  Jesteśmy tak surowe dla swoich ciał, jakby były zewnętrzne, nie nasze. Nie lubimy ich po ciąży, nie szanujemy gdy nie przystają do naszej wizji siebie, traktujemy jak coś obcego. Jeśli będziemy dla nich czułe, łatwiej będzie nam o nie dbać, sprawić, żeby były silne i zdrowe. Doceniać to, że każde jest inne, bo my jesteśmy różne, cieszymy się z oryginalnych ubrań zakrywających nasze ciała ale jeśli przychodzi do nich samych, chcemy żeby było zunifikowane. Myślę, że jeśli zaczniemy się akceptować być może nasze córki obserwując nas, nie będą tak krytyczne wobec siebie. Rozmowy z przyjaciółkami zainspirowały mnie do szukania sposobu na podniesienie samoakceptacji zarówno fizycznej jak i sytuacji życiowej. Kultura obrazu w jakiej przyszło nam żyć sprowadza to wszystko do jednego pytania:

"Jak dobrze wyglądać na zdjęciach?"

Zadano mi je podczas mojej kilkunastoletniej pracy fotografa wiele razy. Milion razy sama myślałam o tym, że dobrze, że jestem po drugiej stronie kamery bo jestem tak strasznie brzydka, że nie da mi się zrobić dobrego zdjęcia. "Nienawidzę zdjęć, fatalnie wyglądam, jestem niefotogeniczna" jak często to powtarzasz, gdy ktoś kieruje obiektyw w Twoją stronę? Gdy fotografuje ludzi, szukam w nich piękna, ukrytej historii, opowieści, najtrudniej jednak znaleźć mi to w sobie samej. To kim jesteśmy buduje nasz obraz, gdzieś pod wizerunkiem jest to, co interesuje mnie najbardziej, drugi człowiek i jego historia. Różne etapy miała moja fotograficzna droga, osiem lat pracy fotoreportera polityczno-biznesowego i praca w Warsaw Business Journal, ostatnie dziesięć lat to freelance: fotografowanie mody dziecięcej, kampanii reklamowych, portretów, produktów, wnętrz, reportaże. W międzyczasie sama dojrzałam, wyszłam za mąż, rozwiodłam się, weszłam w nowy, niestandardowy związek, urodziłam dziecko, pochowałam swoich Rodziców, nauczyłam się, że człowiek w ostatecznych momentach zawsze jest sam. Kilka lat mi zajęło, żeby dojść do prostego wniosku, że żeby ze sobą wytrzymać muszę siebie polubić. Taką jaką jestem, niedoskonałą ale w procesie, że mogę podążać za marzeniami mimo, że życie mnie nie oszczędza, że jednak mam bardzo wiele i muszę nauczyć się każdego dnia to doceniać.

Dobrze wyglądać na zdjęciach, to dobrze wyglądać w życiu, czyli dobrze czuć się ze sobą i zaakceptować siebie. Jak to zrobić? Postanowiłam się tego dowiedzieć z rozmów z ludźmi inspirującymi, ekspertami w swoich dziedzinach, tymi, którzy znają się na zewnętrznych polepszaczach ale też tymi, którzy upiększają wnętrze. Ludzie z pasją, to mnie wzbogaca.

Nie byłabym jednak sobą gdybym nie użyła kilku rzemieślniczych sztuczek, które odkryłam przez lata fotografowania i którymi chętnie się z Wami podzielę.

Tak więc "nie cofaj brody, wyprostuj plecy" i jedziemy.

Kaśka Marcinkiewicz

 foto: M. Nykowski