Rozmowa z Betty Q

Kilka dni wcześniej byłam wraz z przyjaciółkami na mojej pierwszej burlesce. To był wieczór, który dawał mi radość i ekscytację, jeszcze przez kilka następnych dni. Przywitała mnie kobieta o delikatności dziewczynki, jednocześnie czuje, że to jest świadoma baba o wielkiej charyzmie. Na początek Betty przeczytała mi wiadomość, którą dostała od jednej z dziewczyn, oglądających występy:

“O tym jak popłakałam się na burlesce. Na scenę wyszła piękna kobieta, dumna ze swojego ciała i pełna seksapilu, a ja myślałam tylko o tym, że całe lata zmarnowałam myśląc, że jestem za gruba i za brzydka. Słyszałam od swoich wspaniałych kolegów i niektórych członków rodziny, że jestem za bardzo jakaś i za mało jakaś inna. Ile bym nie schudła, zawsze znalazłam fałdkę, cellulit, spuchnięte policzki i krzywy nos a tu na scenę weszła kobieta o pełnych kształtach i z zadowoleniem celebruje swój seksapil. Popłakałam się, bo zmarnowałam kawał życia na to, że ktoś miał problem ze mną, zrozumiałam to gdy zobaczyłam kobietę bujającą biustem z nasutnikami, bo ona może a ja dałam sobie wmówić, że nie.” Moje doświadczenie z burleską ma kilka tygodni, miało miejsce tutaj na urodzinach jednej z przyjaciółek. Totalne na mnie wrażenie zrobiło zestawienie dwóch performerek, które tu zobaczyłam: posągowej piękności Miss Lillet i Misty Lotus o obfitych kształtach, z mocnym występem pełnym ekstremalnych zachowań z użyciem takera i ognia. Reagowałyśmy bardzo żywiołowo, nie widziałam, żeby podobnie reagowali mężczyźni. Czy burleska jest dla kobiet?

 Burleska nie ma płci. Czy jesteś kobietą, mężczyzną czy osobą niebinarną to możesz to robić i to oglądać. Ma wprowadzać Cię w stan podniecenia, ekscytacji, euforii, wywołać emocje. Dziewczyny piszczą, krzyczą i klaszczą a faceci trochę się wstydzą i zastanawiają się czy jak obok siedzi ich partnerka to jest ok. Burleska to jest striptiz, to jest to samo co rozbieranie się w klubie go-go. To może ludzi trochę stopować, że siedzą w klubie ze striptisem. Dziewczyny z tego biorą dużo ciało pozytywności ale mężczyźni również. Biorą ciało pozytywność wobec siebie ale też wobec swoich partnerek. Zobacz ona ma cellulit i rozstępy i świetnie się czuje więc może ja też mogę się tak czuć lub sprawić, żeby moja partnerka tak się czuła. Przychodzi więcej dziewczyn, to one kupują bilety inicjują wyjście. Może jest im łatwiej kulturowo.

 Być może mężczyzna obawia się reakcji: “no jak to chcesz oglądać inne kobiety” by nie został posądzony o atak na kobiecość swojej partnerki.

Żyjemy w takim czasie, że trzeciofalowy feminizm wcale nie jest czymś oczywistym. Wciąż siedzimy w paleniu staników i nie do końca czujemy, że mamy wybór. Są tacy mężczyźni, którzy próbują nas bronić przed nami samymi. Był kiedyś taki gość, siedział przy samej scenie i cały czas patrzył w podłogę, Meduse podeszła do niego, podniosła mu brodę i się uśmiechnęła. “Patrz na mnie, możesz to robić.  Daj mi coś od siebie.” To jest bardzo proste klasyczne warunkowanie. Wchodzisz na scenę, pokazujesz swoje ciało i dostajesz brawa. Czyli moje ciało jest spoko.

Jak wyglądała Twoja droga do burleski, czy to jest Twoja odpowiedź na brak akceptacji ciała czy od początku uważałaś, że Twoje ciało jest spoko i z tego powstała siła, która Cię do burleski doprowadziła?

Ja nie miałam jakiegoś wielkiego problemu z ciałem. Nie miałam nigdy momentu, że go nienawidziłam. Teraz nie usuwam włosów, nie depiluje się ale nie zawsze tak było. Teraz daję sobie przyzwolenie na to, żeby tego nie robić. Mam mało włosów, moje brwi praktycznie nie istnieją i tych włosów pod pachami, na cipce, nogach też nie mam za dużo. Jestem nawet trochę dumna kiedy rzeczywiście to widać. Chyba jestem bardziej ekshibicjonistką niż załatwiam swoje terapeutyczne problemy.

Jestem ciekawa Twoich performerek, czy One przychodzą do Ciebie jako do mentorki, ukształtowanej kobiety, która jest w stanie dać im taką siłę, żeby pokochały swoje ciało? Więcej jest tych dziewczyn, które potrzebują uleczyć swoje ciało czy takich, które dobrze się ze sobą czują i chcą to pokazać?

Są i takie i takie. Miss Lillet przyszła na kolonie burleskowe a ma bardzo normatywne ciało. Przyszła z olbrzymim problemem z ciałem, naprawdę wielkimi kompleksami ze szkoły baletowej. To nie jest takie oczywiste, że ktoś, kto według ciebie ma fajne ciało tak o nim myśli.

Stykając się z modelkami, rozmawiając z obiektywnie pięknymi dziewczynami, dowiaduje się, że  to rzeczywiście wcale to nie jest takie proste. Bywają też większe dziewczyny, które super się ze sobą czują i takie, które pasują do obowiązujących kanonów piękna a mimo wszystko czują się fatalnie ze sobą. Ten przykład miss Lillet jest wstrząsający, bo ona jest zjawiskiem.

Każda z nas ma coś. To nie oznacza, że osoby takie jak ja nie mają swoich kompleksów. Ja mam płaską pupę. Trochę mi się nie chce nic z nią robić, mogłabym poćwiczyć ale ja nie lubię ćwiczyć, wolę robić inne rzeczy. Po co mam się katować. Czy brzuch, który czasami wystaje a czasem nie, czy rączki takie. Mam 150cm i mam rzeczy, których nie lubię w swoim ciele. Moim zdaniem burleska to też jakaś świadomość tego, że to co chcę żeby wyglądało inaczej mogę kontrolować na scenie, spryskuje się brokatem i mniej widać siniaki czy rozstępy albo zakładam na siebie taki ciuch, który coś podkreśla a coś ukrywa. Każda dziewczyna, która występuje ma w sobie coś co mniej lubi. To nie jest tak, że burleska Cię wyleczy ze wszystkiego. Zrobi ci dobrze ale nie sprawi, że wszystko się odmieni. Ja po prostu się nie przejmuje tym aż tak, jak wygląda moje ciało ale dbam o nie. Dam mu coś dobrego do jedzenia. Ono też chce mieć jakąś przyjemność. Pamiętam jak schudłam bardzo jak byłam w depresji. Wtedy wszyscy mi mówili “jak świetnie wyglądasz” a ja byłam chora.  Potem byłam na warsztatach i opowiedziałam o tym w kręgu i była tam laska, która opowiedziała jak miała raka i była na chemii i też wtedy bardzo schudła i wszyscy mówili jej to samo i to było straszne. Ludzie tak reagują, że schudłaś jest komplementem mimo, że zupełnie nie powinno być. “O przytyłaś” to powinno być to samo, masz więcej ciała, mniej ciała, tak samo ciała. Z jakiegoś powodu pejoratywne jest słowo gruba, a komplementem jest słowo chuda. Chociaż dziewczyny bardzo szczupłe też doznają ostracyzmu.

Mam takie osobiste doświadczenie z choroby mojej Mamy, która umierała na raka i to co się działo z Jej ciałem było doświadczeniem dla mnie granicznym. Zewnętrzna kondycja ciała jest dziś sprawą obarczoną wieloma niepotrzebnymi emocjami, kocham, nienawidzę, lubię. Ciało powinno być zdrowe. Body neutrality, nie można traktować ciała w kategoriach emocji. Powinno być nasze, nawet ze świadomością tego, że jest czasem w lepszej albo gorszej formie, trzeba dać mu prawo do tego. Jak jest w gorszej formie to wiemy co trzeba zrobić ale nie zawsze mamy na to siłę.

To jest bardzo fajna diagnoza. Ja prowadzę taki warsztat o ciałopozytwyności. Pozytywny ma dla mnie dwa znaczenia: jedno, że jest taki optymistyczny, radosny a z drugiej strony jako pozytywny wynik testu, obecność czegoś. Ja rozumiem to ciałopozytywny jako obecny w kontekście świadomości, moje ciało jest tutaj, ja go nie neguje, nie zakrywam, nie zakładam wielkiej sukienki, żeby je ukryć, nie zapominam o nim. Chcę, żeby ciało i umysł były koleżankami, żeby sobie robiły dobrze nawzajem. Rozumiem obecność, świadomość też jako różnociałoobecność w przestrzeni publicznej, na ulicach, plakatach. Żeby pokazywać, że te różne ciała są. W krajach skandynawskich jest inna świadomość ciała, może też dlatego, że ludzie chodzą nago do saun publicznych i widzą, że te ciała są różne. U nas kontakt z ciałem rozebranym jest w telewizji, internecie, na billboardach, w mediach, gdzie oglądasz tylko normatywne ciała, nie do końca masz to w życiu, gdzie byłaby cała różnorodność ciał. Różnociałoobecność to powinien być przekaz jaki się w nas wbudowuje. Moja siostrzenica dostała na gwiazdkę lalkę barbie, taką sportowczynie, co ma duże nogi, pupę, mniejszy biust. Ona powiedziała, że jest brzydka i gruba więc moją misją podczas Wigilii było to, żeby zrozumiała jaką jest świetną lalką. Przekonałam ją w końcu bo okazało się, że ponieważ to jest sportowczyni jest bardzo elastyczna i zgina się w wielu miejscach gdzie zwykła lalka się nie zgina. To się wdrukowuje we wszystkich, w dorosłych, dzieci i my z tym funkcjonujemy. Może gdybyśmy patrzyli więcej na różne ciała rozebrane byłoby łatwiej. Gdyby było więcej Dorot Wellman w mediach. Jest jedna. Super, że jest ale sory, jedna. Wiesz, że jest jeden jedyny prezenter, który jest na wózku. On nie siedzi na wózku podczas prezentowania, siedzi na krześle. A co by było gdyby on siedział na wózku i byłoby to widać? Może jakaś osoba na wózku pomyślałaby: mogę wszystko. Kampanii na ten temat w mediach jest za mało. Na scenie burleskowej jest ta ciałoróżnorodność, którą rozumiem jako ciałopozytywność. Ja chcę lubić swoje ciało. Ciałoświadomość, ciałoróżnorodność.To jest trochę o tym, żeby zmienić emocjonalne podejście do ciała, żeby nie było w osi naszych emocji, żeby nie było ani dobre ani złe, ukochane albo znienawidzone, żeby po prostu było. Żeby zrobić krok do tyłu i nie myśleć o nim jako o czymś zewnętrznym co musisz polubić, zaakceptować, ono jest Twoje ono Cię niesie, jest integralne, ono jest machiną, dzięki, której egzystujesz w tej rzeczywistości.  

Jest duża presja na to, że mam lubić swoje ciało. Chodzi chyba bardziej o świadomość swojego ciała. Dziewczyna podczas warsztatów powiedziała, że nie lubi swojego ciała, ma blizny, bo się cięła. To zaopiekuj się swoim ciałem, powiedziałam, podaruj mu coś miłego, posmaruj cepanem. Zadbanie o siebie. Gość nie lubi swoich dłoni, bo są wysuszone i pękają, zawsze chowa je do kieszeni, jak gada z ludźmi. Nie dba bo ich nie lubi. Jak kogoś nie lubisz to nie dbasz o tą osobę, a jak zadbasz to może okaże się, że jest fajna. To jest moje wyjście do tego, żeby zaopiekować, przytulić. Takie ćwiczenie robię z dziewczynami, pogładź się bo wewnętrznej części ręki, kiedy to robiłaś ostatnio? To mnie bardzo uspokaja. Twoje ciało jest ok. Zadbaj o nie, daj mu dobre jedzenie, to nie tylko znaczy zdrowe, czasem po prostu przyjemne. Daj mu coś na co masz ochotę. Niech będzie zaopiekowane. Ten temat z dłońmi, które potrzebują po prostu kremu. Ten gość o nie nie dba bo ich nienawidzi, chowa i robi im jeszcze większą krzywdę.Jakie masz podejście do modyfikacji ciała. Mówię o tym co jest bardzo w trendach czyli masz nowe cycki, nowe usta, nowe policzki i w ogóle jesteś kimś innym nagle. Ja mam teorię, że to są operacje podyktowane obiektywem w telefonie. Operacje pod selfie. To co dobrze wygląda w obiektywie telefonu, niekoniecznie wygląda dobrze w życiu.

Niech każdy robi to na co ma ochotę. Nie chcesz smarować rąk to nie smaruj, twoja sprawa. Możesz zrobić sobie operację, która będzie bolesna. Czy chcesz żeby Cię ciało bolało, czy to że coś będzie inaczej wyglądać jest dla Ciebie ważniejsze niż ból to zrób to. Tatuaż też boli. Jeśli to żeby go mieć jest dla Ciebie ważniejsze niż ból to go zrób. Wszędzie są skrajności, młotek może być użyty do wbijania gwoździa jak i do zabicia kogoś. W pedagogice jest określenie “to zależy”. Ja sobie zrobiłam trwałą, starcza na rok i mam kręcone włosy, nosiłam aparat na zęby. Maluje się, mam przedłużone plastikowe paznokcie, tatuaże. To są wszystko modyfikacje ciała i ja je robię i nie uważam, że jestem mniej prawdziwa. Możemy korzystać z kultury, żeby się upiększać, żeby czuć się fajnie.Widzę w Tobie dużą samoświadomość, moc. Myślę, że dziewczyny, które do Ciebie przychodzą z tego czerpią. Czujesz siłę, że potrafisz dzielić się tą energią? Jak to wygląda? Budujecie to razem, czy Ty idąc swoją drogą robiąc różne warsztaty i kursy, będąc po pedagogice, działasz bardziej z poziomu mentora czy identyfikujesz się z dziewczynami i razem jesteście w tej drodze?

To jest pytanie bardziej do tych co przychodzą na zajęcia. Ja się czasem czuje jakbym nic nie wiedziała. Teraz patetycznie: pedagog to była osoba, która doprowadza dziecko do szkoły z domu. Pedagog brał dziecko za rękę i je prowadził.

Ty jesteś takim kompanem, który doprowadza je do ich prawdy?

Myślę, że tak. Pokazuje co one w środku mają. Używam narzędzi, które doprowadzają do tego, że może ona sobie coś przemyśli. Ja te narzędzia buduje też na podstawie swojej wiedzy pedagogicznej. Dużo się nauczyłam od dziewczyn, jak do nich mówić. Zrozumiałam, że mogę robić coś ważnego. Przychodzą tu osoby po terapii ale też takie, które chcą sobie fajnie spędzić czas.

Jak trafiłaś na burleskę?

Przypadkiem na youtube zobaczyłam i stwierdziłam, że to jest mój język. Wcześniej byłam w teatrze amatorskim i tam się wszystkiego nauczyłam: dokładności, pracowitości, że trzeba “dowieźć”, odpowiedzialności, pakowania samochodu, szycia za pomocą zszywacza. Jestem z bardzo kobiecego domu. Moja mama jest fryzjerką i ma salon. U mojej mamy było jak w Stalowych Magnoliach.

Ty po prostu dostałaś ten ładunek, że jesteś wspaniałą osobą od tych kobiet. Te kobiece historie są super mocne, kręgi kobiece. One w sytuacji upiększania siebie i jednocześnie domowości, nie zrobione, versus gotowe.

Ja w tym się wychowywałam, schodziłam z naszym jamnikiem do salonu i siedziałam z mamą do wieczora. Robiłam kawę paniom. Ale mama jednocześnie mi mówiła, że nie mogę zakładać białych rajstop bo one pogrubiają nogi. Jak zrobiłam jeden z pierwszych numerów w białych rajstpach, powiedzała, że jednak to wygląda dobrze.

Mama Cię wspiera. Wystąpiłyście w sesji, gdzie łączone były twarze. Od Niej dostałaś ten pierwszy ładunek akceptacji?

To jest kwestia socjalizacji i socjalizacji wtórnej: od rodzica do dziecka i od dziecka do rodzica. Dostałam to od mamy przede wszystkim. Mama jest super ale też od swojej mamy dostała różne rzeczy. Na przykład to, że nie można wyjść z domu bez makijażu, że musisz być uczesana. Ma duży problem z tym, że mam włosy na ciele i z tym występuje. Jak otwierałam to miejsce to nie zawsze byłam uczesana, umyta, miałam farbę pod paznokciami, nie zawsze byłam zadbana, nie zawsze miałam czyste ciuchy. W mojej kobiecej linii rodzinnej to niedpouszczalne. Na przykład podarte rajstopy, jak dzisiaj mam dziurę na palcu, to ona nie może zrozumieć jak ja mogę tak chodzić. A ja nie lubię kupować nowych rzeczy, uważam, że trzeba je zużyć do końca. Mama tego nie może zrozumieć. Dlaczego nie kupię sobie nowego swetra, mówię, że jestem w sytuacji domowej, mogę być brudna nieumalowana, krzywa. Zauważyłam, że zaczęła to rozumieć i robi to samo. Czasem chodzi do salonu nieumalowana, odpuszcza.Chciałam Cię zapytać o te zewnętrzne sprawy. Na scenie jest super ważna otoczka wizualna. Stroje są piękne, to nie są szmatki zarzucone, żeby je potem zdjąć. Ona są częścią tego spektaklu. Z drugiej strony mówisz, że lubisz chodzić w starym swetrze i z dziurą, to jak to się ma do siebie? To jest świat sceniczny a prawdziwa Betty ma wyjebane na te sprawy?

Czasem masz przesyt pewnych rzeczy, pełen makijaż, wielkie włosy, sceniczne stroje. W życiu mam płaskie buty, ubieram się prosto, mogę wydać bardzo dużo na swój kostium, a na co dzień mam na sobie sukienkę za 4zł z lumpa, sweter z wymianki. Miewam delikatny makijaż, jak muszę coś załatwić, jak mam rozmawiać z fachowcem i chcę żeby pomyślał, że przyszła ładna dziewczyna. Wykorzystuje to.

Świetnie, ja uważam, że to jest feministyczne, że trzeba wykorzystywać swoje atuty.

Ja przestałam malować oczy jak zachorowałam na depresję, bo cały czas ryczałam. Tak wyglądam na co dzień, ludzie mnie nie poznają ale ja się czuje dobrze z tym. Teraz zaczęłam malować usta na czerwono. Ostatnio zaczęłam też mieć kolorowe paznokcie. Kupiłam sobie beret. Zaczęłam lubić kolory. Nie wyobrażam sobie wydania dużo na ubrania na co dzień, wole wydać na ubrania na scenę. Nie kupuję ubrań nowych to jest kwestia antykonsumpcjonizmu też. Organizujemy tutaj wymianki, raz na dwa miesiące, możesz sobie wymienić garderobę. Większość moich ciuchów jest z wymianek.Na scenie bujnie a w życiu minimalistycznie?

Są takie dziewczyny, które cały czas są w roli, makijażu, kostiumach, Dita von Teese, polskie dziewczyny też. Ja bym nie wytrzymała, ja potrzebuje odreagować, to jest całe moje życie to co robię tutaj. Muszę też być sobą czasem. Miałam taki moment jak poznałam mojego chłopaka, wszyscy mówią do mnie Batty a to nie jest moje prawdziwe imię, to jest pseudonim. Jestem bardzo uczulona na to, że ktoś dowiaduje się z umowy jak brzmi moje prawdziwe imię i zaczyna tak się do mnie zwracać. Wtedy czuje się niebezpiecznie. Strasznie mnie to wkurwia. Widzę, że ktoś wchodzi w moją prywatną sferę. Mój chłopak zaczął do mnie mówić moim imieniem, byłam w szoku, jak bardzo zapomniałam swojego imienia, odzyskałam dzięki Niemu swoje imię. Muszę mieć sferę prywatną. Miałam ostatnio zdjęcia do kukbuka w domu, tam nie ma w ogóle Betty, musiałam przynieść parę rzeczy stąd. Wiszą ze dwa plakaty i lustro, w które wkładam zdjęcia performerów, którzy są dla mnie ważni.

Gdybyś miała odpowiedzieć na moje przewodnie pytanie: jak dobrze wyglądać na zdjęciach? Ty masz dużo uważności w ciele, bo z ciałem pracujesz.

Ja jestem sobą i siadam tak jak mi wygodnie ale dla mnie to nie znaczy wyluzować i puścić wszystko. To nie jestem ja. Jest takie ćwiczenie teatralne, żeby przez 15 minut odpuścić wszystkie mięśnie w twarzy. Po tym czasie osoby, które w tym uczestniczą, wyglądają jak upośledzeni umysłowo, ta twarz jest pozbyta wszelkich napięć. To nie są te osoby, to nie jest ich twarz.

Często, żeby dobrze pozować trzeba się trochę napracować. Jest parę trików, które warto zastosować typu podnieś kąciki ust, nawet jeśli nie chcesz pełnego uśmiechu. To jest jednak praca, Twoja ręka naturalnie ułożona nie znaczy, że jest luźna. To jest świadomość, żeby to poczuć, nie niedbalstwo. Pozowanie jest jak rozmowa.

Przez jakiś czas byłam przy sesji i pomagałam “ruszyć” modela. Zaczynałam od Rak’n’rolla. To jest pełne napięcie jak w tańcu. Ty jesteś napięciem a nie rozluźnieniem.

Na koniec jakbyś miała dziewczynom powiedzieć, jak to jest z tą kobiecością? Jak my mamy w tym całym przedstawieniu grać, z perspektywy osoby, która ma świadomość ciała, odbioru ludzi, zmiany tego co jest codziennością a tego co jest na scenie, jakie znaczenie mają te zewnętrzne atrybuty? Jak się poruszać by siebie lubić i się ze sobą dobrze czuć?

Wybrać jaka chce być. Nie decydować się na wzorce tylko robić po swojemu. Tak jak z tymi włosami na ciele. Długo się zastanawiałam czy zgolić przed występem w telewizji czy imprezie firmowej. Nie zrobiłam tego i czułam się z tym super, byłam taka jaka jestem. Wybór jaka chce być, pozwala nam czuć się ze sobą dobrze. Czy założyć te białe rajstopy? Jak będziesz taka jak inni chcą żebyś była to nigdy nie będzie szczęście. Drobnymi krokami możemy zmieniać świat. Jak podejmiesz ryzyko wyboru to zobaczysz, że nie jesteś sama, zobaczysz wokół siebie czy nawet na instagramie, że jest więcej takich osób. Trzeba dbać o ciało, dawać mu dobre rzeczy. My mamy taki rytuał, z moim chłopakiem, że raz  tygodniu musimy zjeść spaghetti aglio olio albo bagietkę z czosnkiem.